wtorek, 21 maja 2013

Przerwa w programie vol.9








21 maja 2013 roku
                Muszę Ci to powiedzieć, bo nie umiem się odciąć. A muszę, bo inaczej nie będzie lżej. Po prostu mnie wysłuchaj i odejdź niewzruszony. Przecież Ciebie to i tak nie obchodzi, co mówię, więc zmarnuj na mnie 5 minut. Nie masz już absolutnie nic do stracenia.
Siedzieliśmy na tej ławce na placu zabaw koło twojego domu. To był czas, kiedy chciałeś się z Nią zejść. Przynajmniej tak mi było wiadomo. Powiedziałeś mi, że coś się między wami stało i już nie będziesz się starał. Nie będziesz o nic Jej prosił i już nigdy nie spróbujesz. Nie skomentowałam tego. Cóż, to wasza sprawa. Powiedziałeś też, ze mnie kochasz. Że chwile, które ze mną spędziłeś, były najlepsze w Twoim życiu. Że nie możesz uwierzyć, jak mogłam pomyśleć, że mnie wykorzystałeś. Usłyszałam, że nie ma opcji, że znudzę Ci się po miesiącu, że będziesz to udowadniał. Postanowiłeś dać mi powody, bym Ci zaufała, bo mówiłam, że Ci w nic nie wierzę. Nie będzie to wielkim zaskoczeniem, jeśli teraz się przyznam, że kłamałam. Wierzyłam Ci, zawsze. Uwierzyłabym we wszystko, cokolwiek byś powiedział. Tak to już działa, nie umiem tego kontrolować. A staram się, naprawdę. Zapytałam Cię, jaką mam gwarancję, po tych wszystkich złych rzeczach, które mi zrobiłeś, że znów nie kłamiesz. Przyznałeś, że jej nie mam. Chociaż w tym byliśmy zgodni. I to jest jedyna rzecz, która Cię uchroniła od wymazania z mojej pamięci. Nic mi nie obiecałeś. Zgodziłeś się, że mam prawo Ci nie wierzyć. Nie mogę być zaskoczona, że nie poparłeś swoich słów czynami. Nigdy tego nie robisz. A czy mogę mieć żal? Chyba też nie. Nie mam żadnego powodu. Co ty zrobiłeś gorszego, czego nie zrobiłam ja?
Czas nam się skończył. Poprosiłam Cię, żebyś mnie odprowadził. Chciałeś mnie do siebie przyciągnąć, wyszarpnęłam się. Poprosiłam żebyś mnie puścił, ale chyba ty też wyczułeś, że tak naprawdę tego nie chcę.  Uciekłam od Ciebie na parę kroków. Złapałeś mnie ponownie w pasie wymuszając, bym spojrzała Ci w oczy. Zapytałeś, czy Ci wierzę. Nie było sensu kłamać, już sam doskonale wiedziałeś. Zapytałeś, czy wierzę, że będziesz się starał. Ponowne potwierdzenie. Zapytałeś, czy kocham. Zamknęłam oczy, zacisnęłam zęby i kiwnęłam głową. Czy żałuję? Nie. I tak nic z tego nie wynikło.  Stałeś oszołomiony i wpatrywałeś się we mnie. Odwróciłam się na piecie i odeszłam.
To była trudna rozmowa. Jedna z trudniejszych. Dała mi tą naiwną nadzieję, jak zawsze. Dwa dni później usłyszałam, że musisz się skupić na tym, co naprawdę dla Ciebie ważne i od tamtej pory nie rozmawiamy. Teraz słyszę od Niej jak to siedzisz pod jej domem czekając z nadzieją, że Cię wpuści. Jak do Niej wydzwaniasz, wypisujesz. Głupota. I Twoja i Jej. Obiecałyśmy coś sobie i ja się tego trzymam. Jest mi ciężko i to bardzo boli, bo Cię kocham. Ale przyrzekłam Jej, że nie będę utrzymywać z Tobą żadnego kontaktu. Dla mnie to jest bardzo ważne, bo wiem jak bolą złamane obietnice. Ty pierwszy mi pokazałeś jak to jest, kiedy wszystko, co zostało powiedziane, traci swoją wartość przy pierwszych przeszkodach. Postanowiłam sobie, że będę obiecywać tylko to, czego mogę dotrzymać. Że będę myśleć, co mówię. Tobie radzę zachować się podobnie. Bo nic nie boli bardziej, niż słowa rzucone na wiatr, kochanie. 

środa, 1 maja 2013

Przerwa w programie vol. 8


1 maja 2013r.
                Są takie chwile, kiedy radość przyćmiewa wszystkie smutki i niepowodzenia. Kiedy najdrobniejsza rzecz, najbardziej niewinne słowo, cieszy jakby było brylantem błyszczącym w słońcu. Są takie dni i osoby, które samym bytem powodują uśmiech na twarzy. Dziękuję Wam za ten cudowny dzień, jesteście wielcy.