sobota, 5 kwietnia 2014

5/6 kwietnia 2014 rok



Zobacz, jak cudownie marniejemy.

5/6 kwietnia 2014 rok

Spadała coraz głębiej w ciemność. Czuła, jak zmywa się z niej cały ten miejski brud, strach, szarość codzienności. Z każdym milimetrem była bardziej wolna. Nic jej nie ograniczało. Żadne wyjaśnienia. Żadne pretensje. Ciemność. Spokój. Muzyka. Dźwięk sączył się delikatnie do jej uszu, pieścił zakamarki jej wyobraźni. Przestała być ciałem, była duszą. Emocją. Odpłynęła w środek siebie. Odkryła elementy, w których istnieniu nie miała pojęcia. Przekroczyła granice, które wyznaczyła sobie wieki temu. Wszystko się zmieniło. Była w transie. Nie chciała wracać. Czuła się zbyt błogo w tym stanie, zbyt swobodnie. Pierwszy raz czuła się ze sobą dobrze. Poznała swoje jestestwo. Nic innego się nie liczyło, przepływało obok. Miliony twarzy, kolorów, kształtów. Nic nie miało znaczenia, tylko ta chwila. Chciała iść dalej, ale dlaczego? Nie było już nic więcej. Dotarła do końca. Nie miała już tajemnic. Nie była dla siebie zagadką. Ale chciała dowiedzieć się jeszcze. Czuła, że nie dotarła wystarczająco głęboko. Wiedziała, że jeśli pójdzie dalej, nie będzie odwrotu. Utonie. 

niedziela, 6 października 2013

Przerwa w programie vol.12




6 października 2013 rok
Wciąż tracimy i zyskujemy. Błędne koło, na które nie mamy wpływu. Zabierają nam to, co najcenniejsze. Nie chcę odkupienia. Nie chcę płaczu, rozczarowania, łez. Rodzimy się i umieramy. A ludzie płaczą. 

piątek, 30 sierpnia 2013

Przerwa w programie vol.11

I know you care,
I know you've always been there.


31 sierpnia 2013 rok

                Dlaczego ludzie w ogóle potrzebują miłości? Po co chcą być kochani, obdarzeni uczuciem. Po co chcą je komuś okazywać.
                Chciałabym żyć w bańce. Otoczona miłością. Niczyją. Bezpłciową miłością, którą mogłabym się karmić bez przerwy. Pożądam uczucia, tak. Zazdroszczę, bardzo. Nienawidzę i kocham jednocześnie. Chcę leżeć cały dzień i wiedzieć, że w końcu ktoś się pojawi i powie mi to, co pragnę usłyszeć. Desperacja. Zażenowanie. Pragnienie. Ale czy przyjdzie? Samotność. Potrzebuje domu w kimś. Chcę zamieszkać w czyimś umyśle. Tęsknota. Pustka. Wieczność. Chcę otulać się kimś, czuć dotyk róż, płatki pieszczące policzki. Rozkosz. Szczęście. Marzę, by ktoś się troszczył. Żeby komuś zależało. Żeby nie mógł oderwać oczu. Żeby mnie krępował spojrzeniem. Żebym się wstydziła. Żebym żałowała słów. Żeby był coraz bliżej i bliżej, aż nasze usta odnajdą do siebie drogę. Ekstaza. Fantazja. Nadzieja. 

piątek, 14 czerwca 2013

Przerwa w programie vol.10



15 czerwca 2013 rok

Czuć tylko zapach Twoich listów. Taki słodki, niemal rozkoszny. Za parę lat też będę je czuć. Jest taki charakterystyczny. Niczego mi nie żal. Mogłabym poświęcić wiele, by poczuć ten zapach jeszcze raz. Bylebyś wziął mnie na kolana i popłynął ze mną daleko. Na statku, barce, kłodzie, czy w łódce-nieistotne. Płyńmy w świat, gdziekolwiek. Bez strachu, bo mamy siebie. Zatraćmy się z tym. Mogłabym kłaść swoją głowę na Twoim ramieniu, a Ty mógłbyś głaskać moje włosy ręką. I wzięlibyśmy w tą podróż zwierzęta. Żeby mieć wspólne obowiązki. Będziemy razem przestawiać zegarki, gotować obiady, wyłączać światło w salonie, kłócić się i godzić. Dzielić codzienność, każdy dzień. I niech inni robią to samo w swoich domach, za mgłą. Oddzieleni od nas warstwą miłości, jaką Cię darzę. Wszystkie matki, żony i córki. Cały ten uliczny zgiełk. Wszystko jest niczym przy tym świetnym spokoju, jaki jest przy Tobie. Bo cała nadzieja, jaką mam, to Twoja miłość. I nic więcej mi nie pomoże. Wszystko, co mówisz i w co wierzysz. Bo tak naprawdę nic nie warto robić, jeśli nie masz wiary w miłość. Jeśli nie pomożesz jej się rozwinąć. Musisz odnaleźć nadzieję w uczuciu i nie martwić się tym, że nazwą Cię głupcem. A jeśli nie potrafisz znaleźć w sobie tej siły, uciekaj. Napisz ostatnie parę słów złamanym ołówkiem i zniknij. Bo potem nikt Ci nie wybaczy chłodu Twych ramion. Pojawi się żal, któremu jesteś winien. A żal i pustka to za mało, by żyć. Dlatego musisz uciec, bo potem będzie wstyd. Pojawi się nowy świt, nowa nić. I to wciąż będzie za mało, by żyć. Sama dryfując na tej naszej kulawej barce, zrozumiem, że niepotrzebnie godziłam się na Twój plan. I po latach zrozumiem, że jestem na tyle silna, by sama wypłynąć na tą wodę. Będę mieć piękny kwiat we włosach, chociaż te włosy już nie będą młode. I nie będzie mi niczego żal. Zostawię to wszystko i ruszę w świat. 

wtorek, 21 maja 2013

Przerwa w programie vol.9








21 maja 2013 roku
                Muszę Ci to powiedzieć, bo nie umiem się odciąć. A muszę, bo inaczej nie będzie lżej. Po prostu mnie wysłuchaj i odejdź niewzruszony. Przecież Ciebie to i tak nie obchodzi, co mówię, więc zmarnuj na mnie 5 minut. Nie masz już absolutnie nic do stracenia.
Siedzieliśmy na tej ławce na placu zabaw koło twojego domu. To był czas, kiedy chciałeś się z Nią zejść. Przynajmniej tak mi było wiadomo. Powiedziałeś mi, że coś się między wami stało i już nie będziesz się starał. Nie będziesz o nic Jej prosił i już nigdy nie spróbujesz. Nie skomentowałam tego. Cóż, to wasza sprawa. Powiedziałeś też, ze mnie kochasz. Że chwile, które ze mną spędziłeś, były najlepsze w Twoim życiu. Że nie możesz uwierzyć, jak mogłam pomyśleć, że mnie wykorzystałeś. Usłyszałam, że nie ma opcji, że znudzę Ci się po miesiącu, że będziesz to udowadniał. Postanowiłeś dać mi powody, bym Ci zaufała, bo mówiłam, że Ci w nic nie wierzę. Nie będzie to wielkim zaskoczeniem, jeśli teraz się przyznam, że kłamałam. Wierzyłam Ci, zawsze. Uwierzyłabym we wszystko, cokolwiek byś powiedział. Tak to już działa, nie umiem tego kontrolować. A staram się, naprawdę. Zapytałam Cię, jaką mam gwarancję, po tych wszystkich złych rzeczach, które mi zrobiłeś, że znów nie kłamiesz. Przyznałeś, że jej nie mam. Chociaż w tym byliśmy zgodni. I to jest jedyna rzecz, która Cię uchroniła od wymazania z mojej pamięci. Nic mi nie obiecałeś. Zgodziłeś się, że mam prawo Ci nie wierzyć. Nie mogę być zaskoczona, że nie poparłeś swoich słów czynami. Nigdy tego nie robisz. A czy mogę mieć żal? Chyba też nie. Nie mam żadnego powodu. Co ty zrobiłeś gorszego, czego nie zrobiłam ja?
Czas nam się skończył. Poprosiłam Cię, żebyś mnie odprowadził. Chciałeś mnie do siebie przyciągnąć, wyszarpnęłam się. Poprosiłam żebyś mnie puścił, ale chyba ty też wyczułeś, że tak naprawdę tego nie chcę.  Uciekłam od Ciebie na parę kroków. Złapałeś mnie ponownie w pasie wymuszając, bym spojrzała Ci w oczy. Zapytałeś, czy Ci wierzę. Nie było sensu kłamać, już sam doskonale wiedziałeś. Zapytałeś, czy wierzę, że będziesz się starał. Ponowne potwierdzenie. Zapytałeś, czy kocham. Zamknęłam oczy, zacisnęłam zęby i kiwnęłam głową. Czy żałuję? Nie. I tak nic z tego nie wynikło.  Stałeś oszołomiony i wpatrywałeś się we mnie. Odwróciłam się na piecie i odeszłam.
To była trudna rozmowa. Jedna z trudniejszych. Dała mi tą naiwną nadzieję, jak zawsze. Dwa dni później usłyszałam, że musisz się skupić na tym, co naprawdę dla Ciebie ważne i od tamtej pory nie rozmawiamy. Teraz słyszę od Niej jak to siedzisz pod jej domem czekając z nadzieją, że Cię wpuści. Jak do Niej wydzwaniasz, wypisujesz. Głupota. I Twoja i Jej. Obiecałyśmy coś sobie i ja się tego trzymam. Jest mi ciężko i to bardzo boli, bo Cię kocham. Ale przyrzekłam Jej, że nie będę utrzymywać z Tobą żadnego kontaktu. Dla mnie to jest bardzo ważne, bo wiem jak bolą złamane obietnice. Ty pierwszy mi pokazałeś jak to jest, kiedy wszystko, co zostało powiedziane, traci swoją wartość przy pierwszych przeszkodach. Postanowiłam sobie, że będę obiecywać tylko to, czego mogę dotrzymać. Że będę myśleć, co mówię. Tobie radzę zachować się podobnie. Bo nic nie boli bardziej, niż słowa rzucone na wiatr, kochanie. 

środa, 1 maja 2013

Przerwa w programie vol. 8


1 maja 2013r.
                Są takie chwile, kiedy radość przyćmiewa wszystkie smutki i niepowodzenia. Kiedy najdrobniejsza rzecz, najbardziej niewinne słowo, cieszy jakby było brylantem błyszczącym w słońcu. Są takie dni i osoby, które samym bytem powodują uśmiech na twarzy. Dziękuję Wam za ten cudowny dzień, jesteście wielcy. 

sobota, 20 kwietnia 2013

Przerwa w programie vol. 7






20 kwietnia 2013
                Chciałabym móc pisać o tych przyjemnych rzeczach. Ale wszystko się wali. Co ten chłopak w sobie takiego ma? Nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest wręcz okropny. Powinien zniechęcać, a nie interesować. Ale zawsze, kiedy nie mam z nim dobrego kontaktu, kiedy nasza, nazwijmy to, przyjaźń rozpada się, nie umiem patrzeć na świat w dobrych barwach. Nic mi nie wychodzi, nie umiem się skupić. Nieustannie wspominam dobre chwile, marzę, by stały się znów rzeczywistością i myślę, jak do tego doprowadzić. Błąd. Zranił mnie. Sama do tego dopuściłam, ale mocno mnie skrzywdził. Jeśli będę mieć syna, to nie wychowam go na takiego człowieka. Nie pozwolę żeby w ogóle wpadł na pomysł wypowiedzenia takich słów do kogokolwiek. Z drugiej strony, opinię o ludziach wyrabia się na podstawie tego, co robią, a nie tego, co mówią. Co nie zmienia faktu, że są rzeczy, których nie chcielibyśmy usłyszeć, które zwyczajnie ranią.
Teoretycznie rzecz biorąc, nie mam żadnego dobrego powodu żeby utrzymywać z nim kontakt. Jakikolwiek. Gdyby to było takie proste. Chociaż chyba w sumie to jest takie proste. Ja to komplikuję. Jest kolosalna różnica między tym, co wiem, co uważam za prawidłowe i tym, co czuję. Myślę, że mimo wszystkiego, co się stało, ja go lubię. Nie wiem, jakim cudem. Ostatnio niemal zmusiłam się do znienawidzenia go. Wmówiłam sobie, że nie jest mi potrzebny do niczego, że bez niego jest lżej. Gówno prawda. Cóż, długo wytrzymałam z tą myślą. Ona dawała mi pewien rodzaj ulgi. Nie przejmowałam się tym, co on robi, mówi, z kim i jak. Po prostu nie myślałam o nim tyle. Tak długo, jak on nie przejmował się mną. Kiedy zaczął pisać, patrzeć, odzywać się-wszystko wróciło. Cała uraza, złość, wściekłość, tęsknota, no i na samym końcu- miłość. Ta ostatnia może nie pochłonęła mnie tak, jak wcześniej, nie odczuwam jej jako głównego prądu życiowego, ale nie da się jej nie zauważyć. Ona po prostu we mnie jest i nie wiem, czy jestem w stanie to zmienić. Mam szczerą nadzieję, że sama odpuści i odejdzie. Ale jak ma to zrobić, gdy on tylko ją roznieca? Mówiąc mi te wszystkie piękne rzeczy, że wciąż jest tym samym chłopakiem, który mówił, że mnie kocha. Że nie może mnie stracić. Bardzo chciałabym móc w to uwierzyć, chciałabym mieć pewność, że to, co mówi jest prawdą. Ale nie zamierzam znów się w to zagłębiać. Bo to złe. Zwyczajnie. I nie chodzi mi teraz o to, żeby sprawić, by on cierpiał, nie. Tylko po prostu nie umiem pogodzić się z tym, że tak szybko ze mnie zrezygnował. Jakbym nic nie znaczyła, nigdy. Skreślił mnie, więc ja będę musiała skreślić jego. Boję się, że nie dam rady. On wciąż jest częścią mojego życia i siedzi w tym nieszczęsnym sercu.