niedziela, 6 października 2013

Przerwa w programie vol.12




6 października 2013 rok
Wciąż tracimy i zyskujemy. Błędne koło, na które nie mamy wpływu. Zabierają nam to, co najcenniejsze. Nie chcę odkupienia. Nie chcę płaczu, rozczarowania, łez. Rodzimy się i umieramy. A ludzie płaczą. 

piątek, 30 sierpnia 2013

Przerwa w programie vol.11

I know you care,
I know you've always been there.


31 sierpnia 2013 rok

                Dlaczego ludzie w ogóle potrzebują miłości? Po co chcą być kochani, obdarzeni uczuciem. Po co chcą je komuś okazywać.
                Chciałabym żyć w bańce. Otoczona miłością. Niczyją. Bezpłciową miłością, którą mogłabym się karmić bez przerwy. Pożądam uczucia, tak. Zazdroszczę, bardzo. Nienawidzę i kocham jednocześnie. Chcę leżeć cały dzień i wiedzieć, że w końcu ktoś się pojawi i powie mi to, co pragnę usłyszeć. Desperacja. Zażenowanie. Pragnienie. Ale czy przyjdzie? Samotność. Potrzebuje domu w kimś. Chcę zamieszkać w czyimś umyśle. Tęsknota. Pustka. Wieczność. Chcę otulać się kimś, czuć dotyk róż, płatki pieszczące policzki. Rozkosz. Szczęście. Marzę, by ktoś się troszczył. Żeby komuś zależało. Żeby nie mógł oderwać oczu. Żeby mnie krępował spojrzeniem. Żebym się wstydziła. Żebym żałowała słów. Żeby był coraz bliżej i bliżej, aż nasze usta odnajdą do siebie drogę. Ekstaza. Fantazja. Nadzieja. 

piątek, 14 czerwca 2013

Przerwa w programie vol.10



15 czerwca 2013 rok

Czuć tylko zapach Twoich listów. Taki słodki, niemal rozkoszny. Za parę lat też będę je czuć. Jest taki charakterystyczny. Niczego mi nie żal. Mogłabym poświęcić wiele, by poczuć ten zapach jeszcze raz. Bylebyś wziął mnie na kolana i popłynął ze mną daleko. Na statku, barce, kłodzie, czy w łódce-nieistotne. Płyńmy w świat, gdziekolwiek. Bez strachu, bo mamy siebie. Zatraćmy się z tym. Mogłabym kłaść swoją głowę na Twoim ramieniu, a Ty mógłbyś głaskać moje włosy ręką. I wzięlibyśmy w tą podróż zwierzęta. Żeby mieć wspólne obowiązki. Będziemy razem przestawiać zegarki, gotować obiady, wyłączać światło w salonie, kłócić się i godzić. Dzielić codzienność, każdy dzień. I niech inni robią to samo w swoich domach, za mgłą. Oddzieleni od nas warstwą miłości, jaką Cię darzę. Wszystkie matki, żony i córki. Cały ten uliczny zgiełk. Wszystko jest niczym przy tym świetnym spokoju, jaki jest przy Tobie. Bo cała nadzieja, jaką mam, to Twoja miłość. I nic więcej mi nie pomoże. Wszystko, co mówisz i w co wierzysz. Bo tak naprawdę nic nie warto robić, jeśli nie masz wiary w miłość. Jeśli nie pomożesz jej się rozwinąć. Musisz odnaleźć nadzieję w uczuciu i nie martwić się tym, że nazwą Cię głupcem. A jeśli nie potrafisz znaleźć w sobie tej siły, uciekaj. Napisz ostatnie parę słów złamanym ołówkiem i zniknij. Bo potem nikt Ci nie wybaczy chłodu Twych ramion. Pojawi się żal, któremu jesteś winien. A żal i pustka to za mało, by żyć. Dlatego musisz uciec, bo potem będzie wstyd. Pojawi się nowy świt, nowa nić. I to wciąż będzie za mało, by żyć. Sama dryfując na tej naszej kulawej barce, zrozumiem, że niepotrzebnie godziłam się na Twój plan. I po latach zrozumiem, że jestem na tyle silna, by sama wypłynąć na tą wodę. Będę mieć piękny kwiat we włosach, chociaż te włosy już nie będą młode. I nie będzie mi niczego żal. Zostawię to wszystko i ruszę w świat. 

wtorek, 21 maja 2013

Przerwa w programie vol.9








21 maja 2013 roku
                Muszę Ci to powiedzieć, bo nie umiem się odciąć. A muszę, bo inaczej nie będzie lżej. Po prostu mnie wysłuchaj i odejdź niewzruszony. Przecież Ciebie to i tak nie obchodzi, co mówię, więc zmarnuj na mnie 5 minut. Nie masz już absolutnie nic do stracenia.
Siedzieliśmy na tej ławce na placu zabaw koło twojego domu. To był czas, kiedy chciałeś się z Nią zejść. Przynajmniej tak mi było wiadomo. Powiedziałeś mi, że coś się między wami stało i już nie będziesz się starał. Nie będziesz o nic Jej prosił i już nigdy nie spróbujesz. Nie skomentowałam tego. Cóż, to wasza sprawa. Powiedziałeś też, ze mnie kochasz. Że chwile, które ze mną spędziłeś, były najlepsze w Twoim życiu. Że nie możesz uwierzyć, jak mogłam pomyśleć, że mnie wykorzystałeś. Usłyszałam, że nie ma opcji, że znudzę Ci się po miesiącu, że będziesz to udowadniał. Postanowiłeś dać mi powody, bym Ci zaufała, bo mówiłam, że Ci w nic nie wierzę. Nie będzie to wielkim zaskoczeniem, jeśli teraz się przyznam, że kłamałam. Wierzyłam Ci, zawsze. Uwierzyłabym we wszystko, cokolwiek byś powiedział. Tak to już działa, nie umiem tego kontrolować. A staram się, naprawdę. Zapytałam Cię, jaką mam gwarancję, po tych wszystkich złych rzeczach, które mi zrobiłeś, że znów nie kłamiesz. Przyznałeś, że jej nie mam. Chociaż w tym byliśmy zgodni. I to jest jedyna rzecz, która Cię uchroniła od wymazania z mojej pamięci. Nic mi nie obiecałeś. Zgodziłeś się, że mam prawo Ci nie wierzyć. Nie mogę być zaskoczona, że nie poparłeś swoich słów czynami. Nigdy tego nie robisz. A czy mogę mieć żal? Chyba też nie. Nie mam żadnego powodu. Co ty zrobiłeś gorszego, czego nie zrobiłam ja?
Czas nam się skończył. Poprosiłam Cię, żebyś mnie odprowadził. Chciałeś mnie do siebie przyciągnąć, wyszarpnęłam się. Poprosiłam żebyś mnie puścił, ale chyba ty też wyczułeś, że tak naprawdę tego nie chcę.  Uciekłam od Ciebie na parę kroków. Złapałeś mnie ponownie w pasie wymuszając, bym spojrzała Ci w oczy. Zapytałeś, czy Ci wierzę. Nie było sensu kłamać, już sam doskonale wiedziałeś. Zapytałeś, czy wierzę, że będziesz się starał. Ponowne potwierdzenie. Zapytałeś, czy kocham. Zamknęłam oczy, zacisnęłam zęby i kiwnęłam głową. Czy żałuję? Nie. I tak nic z tego nie wynikło.  Stałeś oszołomiony i wpatrywałeś się we mnie. Odwróciłam się na piecie i odeszłam.
To była trudna rozmowa. Jedna z trudniejszych. Dała mi tą naiwną nadzieję, jak zawsze. Dwa dni później usłyszałam, że musisz się skupić na tym, co naprawdę dla Ciebie ważne i od tamtej pory nie rozmawiamy. Teraz słyszę od Niej jak to siedzisz pod jej domem czekając z nadzieją, że Cię wpuści. Jak do Niej wydzwaniasz, wypisujesz. Głupota. I Twoja i Jej. Obiecałyśmy coś sobie i ja się tego trzymam. Jest mi ciężko i to bardzo boli, bo Cię kocham. Ale przyrzekłam Jej, że nie będę utrzymywać z Tobą żadnego kontaktu. Dla mnie to jest bardzo ważne, bo wiem jak bolą złamane obietnice. Ty pierwszy mi pokazałeś jak to jest, kiedy wszystko, co zostało powiedziane, traci swoją wartość przy pierwszych przeszkodach. Postanowiłam sobie, że będę obiecywać tylko to, czego mogę dotrzymać. Że będę myśleć, co mówię. Tobie radzę zachować się podobnie. Bo nic nie boli bardziej, niż słowa rzucone na wiatr, kochanie. 

środa, 1 maja 2013

Przerwa w programie vol. 8


1 maja 2013r.
                Są takie chwile, kiedy radość przyćmiewa wszystkie smutki i niepowodzenia. Kiedy najdrobniejsza rzecz, najbardziej niewinne słowo, cieszy jakby było brylantem błyszczącym w słońcu. Są takie dni i osoby, które samym bytem powodują uśmiech na twarzy. Dziękuję Wam za ten cudowny dzień, jesteście wielcy. 

sobota, 20 kwietnia 2013

Przerwa w programie vol. 7






20 kwietnia 2013
                Chciałabym móc pisać o tych przyjemnych rzeczach. Ale wszystko się wali. Co ten chłopak w sobie takiego ma? Nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest wręcz okropny. Powinien zniechęcać, a nie interesować. Ale zawsze, kiedy nie mam z nim dobrego kontaktu, kiedy nasza, nazwijmy to, przyjaźń rozpada się, nie umiem patrzeć na świat w dobrych barwach. Nic mi nie wychodzi, nie umiem się skupić. Nieustannie wspominam dobre chwile, marzę, by stały się znów rzeczywistością i myślę, jak do tego doprowadzić. Błąd. Zranił mnie. Sama do tego dopuściłam, ale mocno mnie skrzywdził. Jeśli będę mieć syna, to nie wychowam go na takiego człowieka. Nie pozwolę żeby w ogóle wpadł na pomysł wypowiedzenia takich słów do kogokolwiek. Z drugiej strony, opinię o ludziach wyrabia się na podstawie tego, co robią, a nie tego, co mówią. Co nie zmienia faktu, że są rzeczy, których nie chcielibyśmy usłyszeć, które zwyczajnie ranią.
Teoretycznie rzecz biorąc, nie mam żadnego dobrego powodu żeby utrzymywać z nim kontakt. Jakikolwiek. Gdyby to było takie proste. Chociaż chyba w sumie to jest takie proste. Ja to komplikuję. Jest kolosalna różnica między tym, co wiem, co uważam za prawidłowe i tym, co czuję. Myślę, że mimo wszystkiego, co się stało, ja go lubię. Nie wiem, jakim cudem. Ostatnio niemal zmusiłam się do znienawidzenia go. Wmówiłam sobie, że nie jest mi potrzebny do niczego, że bez niego jest lżej. Gówno prawda. Cóż, długo wytrzymałam z tą myślą. Ona dawała mi pewien rodzaj ulgi. Nie przejmowałam się tym, co on robi, mówi, z kim i jak. Po prostu nie myślałam o nim tyle. Tak długo, jak on nie przejmował się mną. Kiedy zaczął pisać, patrzeć, odzywać się-wszystko wróciło. Cała uraza, złość, wściekłość, tęsknota, no i na samym końcu- miłość. Ta ostatnia może nie pochłonęła mnie tak, jak wcześniej, nie odczuwam jej jako głównego prądu życiowego, ale nie da się jej nie zauważyć. Ona po prostu we mnie jest i nie wiem, czy jestem w stanie to zmienić. Mam szczerą nadzieję, że sama odpuści i odejdzie. Ale jak ma to zrobić, gdy on tylko ją roznieca? Mówiąc mi te wszystkie piękne rzeczy, że wciąż jest tym samym chłopakiem, który mówił, że mnie kocha. Że nie może mnie stracić. Bardzo chciałabym móc w to uwierzyć, chciałabym mieć pewność, że to, co mówi jest prawdą. Ale nie zamierzam znów się w to zagłębiać. Bo to złe. Zwyczajnie. I nie chodzi mi teraz o to, żeby sprawić, by on cierpiał, nie. Tylko po prostu nie umiem pogodzić się z tym, że tak szybko ze mnie zrezygnował. Jakbym nic nie znaczyła, nigdy. Skreślił mnie, więc ja będę musiała skreślić jego. Boję się, że nie dam rady. On wciąż jest częścią mojego życia i siedzi w tym nieszczęsnym sercu. 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Przerwa w programie vol.5





4 kwietnia 2013 rok
                Jest taki stan, w którym do pełni szczęścia potrzeba obecności tylko jednej osoby. Tej osoby. Tej jedynej, tej wyjątkowej, tej kochanej. I wtedy wracają wspomnienia z nią. Wszystkie piękne chwile. Te najważniejsze. Te, które pozwoliły odkrywać nam siebie wzajemnie. Wtedy pragnie się mocniej. Uzależnienie. Bez Niego nie mogę zrobić nic. Jestem nikim, niczym. Nie nadaję się do życia bez Jego uśmiechu, oczu, rąk.  One są moim paliwem, natchnieniem. Nie umiem już żyć bez Niego. Już nie ma odwrotu. Rozkochał mnie w sobie, muszę to przyznać otwarcie. Nie jestem w stanie przetrwać dnia bez rozmowy z Nim, bez jego głosu. A kiedy jest zły? Uwielbiam, kiedy jest na mnie zły. To jedynie pokazuje jak bardzo Mu zależy. Kiedy jest zazdrosny, kiedy robi awantury jak milczę, kiedy szarpie moją bluzkę, bo powiem coś głupiego- uwielbiam wszystkie te stany. Kocham nasze małe sekrety, rytuały, które rozumiemy tylko my. Nasza relacja jest jak gra, w którą tylko my umiemy grać, tylko my mamy nad tym kontrolę. Nikt inny nie zrozumie, co tak naprawdę się dzieje. Jesteśmy tylko my, na całym świecie, w całym kosmosie. Tylko my. Zawsze. Wszędzie. W każdej myśli. W każdej decyzji. Na każdym kroku. Nie ma siły, która mnie od Niego odciągnie. Nikt nie może tego spowodować, już nie. To znaczy dla mnie zbyt wiele. Muszę go kochać. Czuję, że to jest powód, dla którego teraz żyję. Nie chcę tego zmarnować, bo to pierwsze szczerze piękne chwile od bardzo długiego czasu. Marzyłam o tym. Teraz moje marzenie się spełnia. Jestem szczęśliwa, bardzo. 

niedziela, 24 marca 2013

Przerwa w programie vol.4





24 marca 2013 rok
                Ludzie są niedomyślni. Muszą mieć wszystko podane na tacy, dosłownie. A jeśli już zrozumieją, oczekują więcej. Oczekują, że zawsze będziesz dla nich. I to jest przytłaczające i pokrzepiające jednocześnie. Kiedy wiem, że ufa mi drugi człowiek, czuję się doceniona, szczęśliwa. Ale też przeszywa mnie strach przed straceniem tego zaufania. Boję się, że powiem, czy zrobię coś, co mi tych ludzi odbierze.
Boję się mówić głośno, że tęsknię, bo to może postawić sprawę nazbyt oczywiście. A kiedy dam po sobie poznać, że mi go brakuje, że zrobiłabym wszystko, bo był koło mnie- wtedy on oczekuje, że zadzwonię, że usłyszę jego głos i tęsknota minie. A ja nie chcę żeby on mnie teraz słyszał. Nie chcę żeby usłyszał jak bardzo go potrzebuję, jakim uczuciem go darzę. Boję się, że mogę powiedzieć parę słów za dużo, których potem bym żałowała. Szczególnie dziś, kiedy tęsknię najmocniej. Nie mogę sobie pozwolić na taką otwartość uczuć, jeśli chodzi o niego. 

wtorek, 19 marca 2013

Przerwa w programie vol. 3



If I talk real slowly, if I try real hard
To make my point dear, that you have my heart
Here I go, I'll tell you what you already know

19 marca 2013

Czasem jest tak, że tracimy coś, co jest sensem. Motyw życia, coś, co popychało nas do przodu. I jesteśmy z tym sami. Potrzebujemy bliskości, ale jednocześnie nie chcemy się przed nikim otwierać, chcemy udowodnić ludziom, że nas nie rozumieją zamykając się przed nimi. Jednak zawsze następuje taki moment, kiedy trzeba odpuścić. Człowiek tak bardzo potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem, że są wstanie poświęcić wiele dla rozmowy, czy bycia ze sobą w ciszy. Są chwile, kiedy cisza jest wszystkim, co możemy sobie dać. Cisza najlepiej rozumie, z ciszą można się utożsamić. Chciałabym być kiedyś czyjąś ciszą. 

piątek, 8 marca 2013

Przerwa w programie vol. 2


Not really sure how to feel about it
Something in the way you move
Makes me feel like I can't live without you
And it takes me all the way
I want you to stay


9 marca 2013 rok
Myślę, że tylko ja jedyna na tym całym świecie rozumiem, dlaczego wciąż przy Tobie tkwię. Nikt inny nie rozumie, że nie zostawia się tak po prostu osób, których nigdy w życiu się nie okłamało. Których podziwia się za to, ile przeszli i nie złamali się. Nie zostawia się ludzi, których się lubi i szanuje. Pozostać głuchym na Twoje prośby jest dla mnie czymś niewyobrażalnym. Pomogłeś mi znaleźć siebie, określić drogę, którą idę. Niewdzięcznym byłoby pozostawienie Cię w potrzebie. Myślę, że taką właśnie relację nazywa się przyjaźnią. Niezależnie od tego, co nas dzieli, o co mamy do siebie żal i urazę, zawsze będziemy dla siebie. Zawsze postawimy się do pionu, zawsze naprowadzimy się na dobrą drogę. No i przede wszystkim- zawsze wracamy.  Możemy nie rozmawiać tydzień, miesiąc, parę dni, to nieistotne. Myślę, że pomimo wszystkiego, jesteśmy tak przyzwyczajeni do tego, że znajdujemy się w swoich życiach, że nie umiemy żyć ze świadomością, że nas tu będzie. Ja się boję takiego scenariusza. Boję się myśli, że Cię zabraknie. Że odwrócisz się ode mnie pewnego dnia i zostawisz bez mrugnięcia okiem. Może dlatego czasem ulegam zbyt łatwo. Zbyt szybko odpuszczam, pozwalam Ci dopiąć swego. Po prostu nie widzę siebie bez Ciebie. I jeśli chodzi o głębsze uczucie- tu można polemizować. Natomiast, wbrew przekonaniom niektórych, jestem pewna, że to jest przyjaźń. Nie zawaham się nazwać Cię przyjacielem. Tak jak każdy człowiek, którego poznałam na swojej drodze, pokazałeś mi element siebie, element tego świata, odkryłam z Tobą coś całkowicie dla mnie nowego. Różnica jednak polega na tym, że to, co Ty mi pokazałeś jest bardzo prywatne. Nasze. I dlatego zawsze będziesz w moim sercu.

_________________________
Może zacznę jakoś to nazywać konkretniej? Albo właśnie tytułem będzie "Przerwa w programie"? Zastanowię się nad tym poważniej.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Przerwa w programie.


Czasem jest tak, że musi nastąpić coś przełomowego, by zorientować się, co się ma. Uświadomienie sobie, że nie ma się nic, jest nad wyraz raniące. Siedzi się w szlafroku na kanapie, z bolącym gardłem i ciepłymi skarpetkami na nogach, wiedząc, że wszyscy dookoła mają wyrobioną o sobie opinię i trzeba zrobić naprawdę wiele, by ją zmienić. Czasem jest tak, że wyrabiamy ją nieświadomie. Pomimo tego, że staramy się zachowywać dobrze, zdanie innych o nas zawsze jest złe.  Nie jest to wygodna sprawa. O wiele przyjemniej byłoby obudzić się rano z uśmiechem na ustach, założyć pantofle i bez strachu o Dziś wyjść z domu. Mieć świadomość, że będzie dobrze, to bardzo ważne. Czasem jest tak, że po prostu tej świadomości się nie ma. Że jest tylko strach o to, co będzie, co może się stać. Strach, przed ruszeniem naprzód. Nie chodzi tu o żal zostawienia tego, co było. Raczej o przerażenie tym, co przyniosą kolejne dni. Zupełnie inne. Odcięcie się od przeszłości jest proste. Szybkie i bezbolesne. Lecz z konsekwencjami nie każdy już umie walczyć. Wspomnienia wracają, ludzie tęsknią, niedokończone sprawy proszą się o ich zamknięcie. Można sobie postanowić bardzo wiele rzeczy i tkwić w przekonaniu, że da się je zrobić. Ale tak naprawdę nie można zrobić nic bez chęci. Jeśli ktoś chce kochać, to kochać będzie. Nawet, jeśli to jest złe.
Miłość nie może być zła. Miłoś
ć jest czysta, jest piękna i żywa. Niemal namacalna. Jest widoczna, można ją powąchać, a czasem nawet skosztować. Dlaczego więc, czasem nie można kochać? Czemu ludzie zakochują się z tych samych osobach? Każdy człowiek powinien mieć jednego, na całym świecie, w którym może się zakochać. I, naturalnie, musi być im dane się spotkać. Wtedy byłoby idealnie, każdy miałby zagwarantowaną szczęśliwą przyszłość. Nie byłoby takich niekorzystnych nieporozumień, jakie są teraz. Nie byłoby walk, ani kłótni o miłość. O zdradę. O jakieś alimenty. Wszyscy byliby szczęśliwi. Tylko dlatego, że mają swoją małą miłość. Taką, z którą mogą porozmawiać o wszystkim. Zwierzyć się. Powiedzieć, na co mają ochotę i być pewnym, że otrzymają odpowiedź. Że nie zderzą się z głuchą ciszą odpowiedzi.



Za dziesięć dni Walentynki. Nigdy nie czułam się bardziej samotna.

15.02.13r
Po prostu nie przestanę kochać, jeśli tego chcę.