4 kwietnia 2013 rok
Jest
taki stan, w którym do pełni szczęścia potrzeba obecności tylko jednej osoby.
Tej osoby. Tej jedynej, tej wyjątkowej, tej kochanej. I wtedy wracają
wspomnienia z nią. Wszystkie piękne chwile. Te najważniejsze. Te, które
pozwoliły odkrywać nam siebie wzajemnie. Wtedy pragnie się mocniej.
Uzależnienie. Bez Niego nie mogę zrobić nic. Jestem nikim, niczym. Nie nadaję się
do życia bez Jego uśmiechu, oczu, rąk. One są moim paliwem, natchnieniem. Nie umiem
już żyć bez Niego. Już nie ma odwrotu. Rozkochał mnie w sobie, muszę to
przyznać otwarcie. Nie jestem w stanie przetrwać dnia bez rozmowy z Nim, bez
jego głosu. A kiedy jest zły? Uwielbiam, kiedy jest na mnie zły. To jedynie
pokazuje jak bardzo Mu zależy. Kiedy jest zazdrosny, kiedy robi awantury jak
milczę, kiedy szarpie moją bluzkę, bo powiem coś głupiego- uwielbiam wszystkie
te stany. Kocham nasze małe sekrety, rytuały, które rozumiemy tylko my. Nasza
relacja jest jak gra, w którą tylko my umiemy grać, tylko my mamy nad tym
kontrolę. Nikt inny nie zrozumie, co tak naprawdę się dzieje. Jesteśmy tylko
my, na całym świecie, w całym kosmosie. Tylko my. Zawsze. Wszędzie. W każdej
myśli. W każdej decyzji. Na każdym kroku. Nie ma siły, która mnie od Niego
odciągnie. Nikt nie może tego spowodować, już nie. To znaczy dla mnie zbyt
wiele. Muszę go kochać. Czuję, że to jest powód, dla którego teraz żyję. Nie
chcę tego zmarnować, bo to pierwsze szczerze piękne chwile od bardzo długiego
czasu. Marzyłam o tym. Teraz moje marzenie się spełnia. Jestem szczęśliwa,
bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz