niedziela, 18 marca 2012

Rozdział 3.- ,,Mogę nie zdążyć''


Nie mogła się ruszyć. Coś nie pozwalało jej się przesunąć nawet o centymetr. Ręce miała związane, oczy zasłonięte. Strasznie śmierdziało.  Mruknęła coś o wynoszeniu śmieci i wtedy coś grzmotnęło tuż obok niej. Uświadomiła sobie, że właściwie nie wie gdzie jest. Czuła tylko kamienie pod plecami i ten okropny zapach! Nagle usłyszała kroki i poczuła czyjeś kościste palce z tyłu głowy. Poruszyła głową, zamrugała oczami i natychmiast je zamknęła. Przeraziła ją ta nienaturalna jasność. Jakby ktoś skierował na nią lampę. Potrząsnęła głową i uderzyła w coś metalowego.
- Chodź, pierdoło. Masz totalne szczęście, A. Zawsze przychodzę kiedy dosłownie stykasz się ze śmiercią. Naprawdę nie wiem jak ty to robisz. W depresji jakiejś jesteś? Czemu każdy twój sen kończy się prawie-śmiercią?
Pociągnęła ja w górę. Nie lubi jej takiej. Zimnej, pełnej dystansu.  Dało się czuć od niej wrogość. Chciała się jej zapytać, po co ją ratuje skoro w ogóle jej nie lubi, ale zabrakło jej odwagi kiedy tamta spojrzała wrogo. Zupełnie jakby wiedziała o czym myśli.
-Następnym razem mi tak nie wyskakuj. Mogę nie zdążyć. – Powiedziała wybawicielka i puściła ją. Dziwne uczucie spadania. Zaraz upadnę, pomyślała, i rozbiję głowę. Bum.
*****
-Boże!
Ocknęłam się i usiadłam na łóżku jak oparzona. Rozejrzałam się zaspana po pokoju. Wszystko stało tam gdzie powinno. Więc w porządku. Otrząsnęłam się z szoku po przedziwaczonym śnie, założyłam moje ukochane papcie z króliczkami i poszłam na śniadanie.
-Cześć, słonko. Jak się spało? – Spytał tata, gdy nalewałam sobie zimnego, jak zwykle, mleka do płatków.
-Świetnie, jak zawsze. Dzięki, tato.- Skłamałam. Po co miałam mu mówić, że od kilku tygodni mam koszmary? I tak miał dużo nerwów w pracy. Przez chwilę odbywaliśmy wojnę na spojrzenia. Cholera, wyczuł, że kłamię. Dzwonek powiadamiający o SMS’ ie. Moje wybawienie! Sięgnęłam po telefon spuszczając wzrok. ,,Czekam przed szkołą, jak zwykle. Hurry up, twój Romeo gra w kosza go końca przerwy. Vic’’.  Westchnęłam w rozbawieniu. Szybko zjadłam swoje śniadanie i pognałam do swojego pokoju. Dzisiaj był przyjemny dzień, więc postanowiłam odbiec troszkę od reguł szkoły co do dobory strojów. Jeszcze torba, balerinki i mogę iść.  Ledwie zdążyłam na autobus. Podjechałam pod szkołę, poprawiłam włosy i ruszyłam zmierzyć się z rzeczywistością.
Tak wyglądał dzisiejszy strój Arriane. Ogólnie nie podoba mi się ten rozdział. Nie jest taki jakim chciałam żeby był. No cóż. Może się jeszcze rozkręcę :D

1 komentarz:

  1. Ten rozdział jest moim ulubionym, a w szczególności notka pod nim ;)

    OdpowiedzUsuń